O podróży słów kilka…

O podróży słów kilka…

W sumie podróż z naszego mieszkania w Gdyni do apartamentu w Tokio zajęła nam dobę, w czasie której targały nami różne odczucia - od euforii i podekscytowania wyjazdem do zniechęcenia czy wręcz poirytowania, że zamiast siedzieć z dwulatką w domu byliśmy na tyle nienormalni, żeby porwać się na takie odlegle wojaże. Jak się bowiem można było spodziewać była to dotychczas najtrudniejsza dla nas podróż. Trzeba jednak przyznać, że Tosieńka ogólnie zniosła to bardzo dzielnie. Nasza mała podróżniczka, zaprawiona już w boju, z optymizmem i radością przeżywała kolejne etapy podróży, a w poczekalni przed lotem do Tokio poznała nawet swoją pierwszą japońską przyjaciółkę.

Podczas lotu z Helsinek do Tokio, Tosia pierwszy raz miała też okazję oglądać bajki, co przez jakiś czas ją zajęło i utrzymało w dobrym nastroju. Problemy zaczęły się kiedy nadeszła pora, by pójść spać, bo nie mogła się ułożyć tak, żeby było jej wygodnie, a nawet jak już zasnęła, to po chwili budziła się z płaczem i od nowa szukała dla siebie miejsca. Ostatecznie jednak udało jej się zasnąć i przespać spokojnie resztę nocy snem tak twardym, że nie obudziło jej nawet zapalenie świateł w samolocie i serwowania śniadania.

Na pierwszym zdjęciu Tosia podczas swojej znakomitej zabawy, która polegała na wkładaniu papierowego kubeczka do torebki na wymioty… Zajęło ją to przez dobre pół godziny. Nie wiem po co kupujecie jej te wszystkie drogie zabawki… 😅🫣🫢🤣