Kobe
Dzisiaj po śniadaniu postanowiliśmy zregenerować swoje siły w związku z infekcją i po prostu zostaliśmy w pokoju. Po porządnej drzemce uznaliśmy jednak, że dzień jeszcze nie jest stracony i możemy wybrać się na późny obiad do Kobe. Jest to stolica regionu, z którego pochodzi najdelikatniejsza i najdroższa odmiana wołowiny, nosząca tę samą nazwę - Kobe. Warto dodać, że wołowina Wagyu (dosłownie: japońska wołowina) jest uznawana za najlepszą wołowinę na świecie, a Kobe jest rodzajem Wagyu, spełniającym do tego bardzo rygorystyczne normy.
Podróż do Kobe zajęła nam niespełna godzinkę.




Po przyjeździe zrobiliśmy sobie spacer po mieście, wędrując aż do jego portowej części. Kobe jest bardzo zadbanym i bogatym miastem.







































Przy porcie odbywały się akurat jakieś występy, więc Tosia postanowiła sobie potańczyć.









Jako mięsożercy i miłośnicy wołowiny, jeszcze przed wyjazdem założyliśmy sobie, że jednym z naszych celów w Japonii będzie nie tylko spróbowanie najlepszej wołowiny świata, ale zjedzenie Kobe w Kobe. Dzisiaj nam się to udało, a przy okazji odwiedziliśmy bardzo ładne miasto 😉. Trzeba przyznać, że wołowina ta jest naprawdę przepyszna i bardzo delikatna, to była dla nas prawdziwa uczta kulinarna.











